gotowanie, czysta micha

©2019 by Pyszne poranki. Proudly created with Wix.com

  • Natalia Wawrzyniak

O sporcie słów kilka jeszcze

O wysiłku fizycznym można pisać i mówić wiele. Jest mnóstwo specjalistów, którzy trudnią się tym tematem.

Ja chciałabym poruszyć kwestię sportu w kontekście diety redukcyjnej osoby otyłej.


Rok temu, zaczynając odchudzanie, byłam otyła. Oczywiście wiele razy przyszło mi do głowy, aby jeść mniej i zacząć ćwiczyć. Ale będąc wysoką kobietą z wagą 100 kg i bolącym kręgosłupem, było mi ciężko. Porywałam się z motyką na księżyc planując treningi biegowe. Dołączyłam do wielu grup na Facebook, by nauczyć się czegoś od mądrzejszych. Niestety, tam najczęściej pojawiały się posty osób, które biegają imponujące dystansy. Skutecznie mnie to demotywowało. Ale próbowałam, nie chciałam dać za wygraną, bez walki.

Ból kolan, ból kręgosłupa, zniechęcenie, zadyszka, upocenie... Po kilku tygodniach pomyślałam, że to bez sensu. No nie, tak się nie da, chyba za wcześnie.


Następnie pomyślałam o Studiu Figura. Byłam pewna, że tam zajmą się mną profesjonalistki, że dopasują trening do mnie i moich dolegliwości oraz wagi i na pewno schudnę. Niestety, bóle się utrzymywały, nawet dieta od nich nie pomogła. Dzisiaj, kiedy patrzę na tą dietę, widzę, ile błędów w niej było. Odpuściłam, ponieważ nie było mnie stać na wydawanie takich pieniędzy na treningi, które nic nie wnosiły w moje życie, oprócz tego, że spędzałam miło czas.


Kolejnym krokiem była siłownia, którą trafiłam, dzięki mojej siostrze, Monice. I może będziecie się śmiać, ale byłam zestresowana, ponieważ kompletnie nie miałam pojęcia jak ogarnąć te wszystkie sprzęty i sama nigdy bym pewnie nie poszła. Ale Monika jest zaprawiona w bojach na siłowni, wytłumaczyła mi co i jak. Powiedziałam, jaki efekt ćwiczeń chcę osiągnąć, na czym mi zależy. Ułożyła wstępnie trening pode mnie (uczyła się w tym kierunku, ale nie zrobiła dyplomu ostatecznie).

Powiedziałam jej, że chcę stabilizacji mięśni szkieletowych, chcę wzmocnić ręce, wysmuklić uda i łydki, ale przede wszystkim - schudnąć.

Ułożyła mi plan: cardio-siłowe-cardio.

I tego planu trzymam się do dzisiaj, chociaż ćwiczenia zmieniam - w trzech momentach: w chwili, gdy przestają być dla mnie wyzwaniem lub gdy zaczynają mi się nudzić lub wyraźnie mi szkodzą.

Idąc na siłownię sama ustalam sobie ćwiczenia, sama decyduję jak się czuję i na ile mogę sobie pozwolić.

Zazwyczaj wygląda to tak: orbitrek 45 minut (ustawiam na spalenie orientacyjnie 700 kcal), następnie ćwiczenie na maszynie na uda i pośladki, potem "motylek" na ramiona, dalej - ćwiczenia na mięśnie brzucha, aktualnie inspirowane aerobiczną szóstką Weidera, hip thurst na pośladki i na koniec, jeśli mam czas, bieżnia i krótki bieg. Zwykle zajmuje mi to od 90 do 120 minut, raczej nie więcej.

Zaczynałam od 30 min orbitreka, ćwiczeń na nogi i ręce, na brzuch robiłam brzuszki, po prostu. Kiedy nabrałam formy i schudłam, mogłam podjąć się innych ćwiczeń. To jest ważne, aby dopasować ćwiczenia do swoich schorzeń i wagi. Bardzo chcę modelować pupę, ale choroba kolan mi uniemożliwia większość ćwiczeń w przysiadzie, zwłaszcza z obciążeniem.


Próbowałam też ćwiczeń w domu, oczywiście. Najprostsza i najszybsza sprawa. Ale to nie dla mnie. Znam wiele osób, które z powodzeniem ćwiczą w domu, ja nie umiem. Dużo łatwiej mi na siłowni, między innymi ćwiczącymi. Zawsze też można podejrzeć jakieś ciekawe ćwiczenie, czasem spotkam trenera, który podpowie jak prawidłowo wykonać jakieś ćwiczenie.


Kiedy zaczynałam ćwiczyć, nie kupowałam sobie żadnych gadżetów. Wygodne spodnie, buty rozmiar większe (podczas treningu, jak noga pracuje, stopa może puchnąć. Nie zaleca się kupowania butów "na styk"), zwykła koszulka, bawełniana. Domowy ręcznik i butelka wody. Po niespełna roku kupiłam sobie słuchawki nieco wygodniejsze, niż te douszne od telefonu. I niedawno sprawiłam sobie również Mi Band 4. Głównie z racji potrzeby posiadania odpornego sportowego zegarka, korzystam też z funkcji liczenia kroków czy kalorii podczas uprawiania sportu, raczej z ciekawości, dla poprawiania wyników.


Ale muszę wspomnieć o jednej bardzo ważnej rzeczy: ja mówię tylko o siłowni, ponieważ ten rodzaj sportu najbardziej mi odpowiada. Jednak pod trening można podpiąć także zumbę, jazdę na rowerze, pływanie, długie intensywne spacery, same ćwiczenia siłowe, fizyczną pracę zawodową, narty... i wiele, wiele innych.


Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie, tylko trzeba próbować. To nie wstyd zmieniać dyscypliny, zmieniać miejsca, próbować, podejmować wysiłek i rezygnować, ponieważ satysfakcja z odnalezienia "swojego" sportu jest tego warta.


Zanim zaczniesz szukać dla siebie sportu, zastanów się:


- jaki efekt chcesz osiągnąć, dlaczego chcesz ćwiczyć

- jaki sport możesz wykonywać przy swojej wadze

- jak wygląda Twoja kondycja i wytrzymałość

- czy masz doświadczenie ze sportem

- jakie choroby Ci towarzyszą

- jaki rodzaj ćwiczeń sprawi Ci przyjemność, a jaki zdecydowanie Cię zniechęca


Pamiętaj:


- aby nie inwestować od razu ogromnych środków finansowych w aktywność fizyczną. Jeśli Ci się nie spodoba, zniechęcisz się i doją wyrzuty sumienia spowodowane stratą pieniędzy.

- zmiana dyscypliny sportowej to nie wstyd

- zanim zaczniesz ćwiczyć - przygotuj się. Poczytaj o treningach, zaplanuj sobie, zobacz filmiki, jak prawidłowo wykonać ćwiczenie

- warto uprawiać sport, ćwiczenia fizyczne niosą ze sobą wiele korzyści, jednak nie musisz, jeśli tego "nie czujesz". To nie jest obowiązek ale nim podejmiesz decyzję, że to nie dla Ciebie, spróbuj.

- jeśli spodobają Ci się ćwiczenia i pojawi się w nich pewna regularność, przelicz swoje zapotrzebowanie kaloryczne jeszcze raz, uwzględniając zmianę aktywności i ustaw od nowa kalorykę i makro.

- pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu oraz czasie na regenerację organizmu.


Mój profesor od historii w liceum powtarzał często zdanie, które zostało mi pamięci i którym się kieruje w życiu, mianowicie: "Wszystkiego w życiu warto spróbować choćby dlatego, aby wiedzieć z czego zrezygnować i dlaczego".


Każde doświadczenie, zwłaszcza zakończone rezygnacją uczy nas czegoś o sobie i kształtuje nas, nie warto rezygnować z tego w imię lenistwa ani postawy "przecież sama znam siebie najlepiej", ponieważ ja już nauczyłam się, że to.. niekoniecznie prawda. Póki nie spróbujesz, niczego o sobie nie wiesz. A czasem można się pozytywnie zaskoczyć.




25 wyświetlenia