gotowanie, czysta micha

©2019 by Pyszne poranki. Proudly created with Wix.com

  • Natalia Wawrzyniak

Kiedy waga staje...



Nikt nie lubi tego momentu, a zdarza się on wszystkim i trwa.. różnie - dłużej, krócej.

Redukcja wagi to okres trudny dla organizmu. To czas wysiłku większego, niż zwykle. Zmiana sposobu pracy, zmiana przyzwyczajeń.

Generalnie po kilku miesiącach redukcji zaleca się zrobić przerwę, zwłaszcza paniom. Po 6-8 miesiącach zbijania wagi warto wejść na około 4 tygodnie na swoje :zero kaloryczne", czyli jeść zgodnie z CPM. Nie tylko odpoczniemy psychicznie od odchudzania i nabierzemy dystansu, ale też organizm troszkę odpocznie od ciągłego deficytu.


W moim odchudzaniu, które trwa już 10 miesięcy, miałam 2 dłuższe przestoje wagi. Pierwszy był w około 4 miesiącu redukcji, drugi - koło 9 miesiąca, czyli właściwie niedawno.


Pierwszy przestój był dla mnie bardzo trudny, ponieważ to był środek upalnego lata. Nie miałam zupełnie ochoty na jedzenie, na szykowanie czegokolwiek. Miałam wrażenie, że wszystko ciąży mi na żołądku, nie mogłam patrzeć na jajka, łososia, tuńczyka, makaron, owoce, twarogi... Poza tym było mi smutno, ponieważ z początku waga leciała pięknie, szybko i myślałam, że tak już będzie. A jednak nie.

Musiałam zgłębić troszkę ten temat, aby się nie dołować. Wiedziałam, że muszę to wytrzymać. Lato, zresztą, było wyjątkowo suche i gorące, ciężko się żyło, ciężko się jadło, organizm próbował przestawić się w tryb oszczędzania energii, byle jakoś przeżyć ten najbardziej upalny czas.

Ale po 8 tygodniach waga ruszyła, gdy skończyły się największe upały. Weszłam na CPM, jadłam więcej, trenowałam jak zawsze, potem znów wróciłam na deficyt i waga znów ruszyła w dół.


W grudniu było identycznie, Cieszyłam się, że waga tak pięknie spada, że zakończę ten rok równo w połowie redukcji. Brakowało mi tylko 0,5 kg do oficjalnego sukcesu. Ale nie, waga jak zaklęta wskazywała 85,5 kg od początku grudnia. Przed samymi Świętami wiedziałam już, że znów mam do czynienia z przestojem. I na okres Świąt i Nowego Roku weszłam na CPM (a być może nawet ciut więcej) i zaraz po Świętach ponownie weszłam w ten sam deficyt i waga od razu ruszyła do 85,0 kg. W tej chwili waga waha się w okolicach 84,0 - 84,9 kg.


Najtrudniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że kiedy człowiek ma dość przestoju, ma nadzieję, że jak ponownie obliczy sobie zapotrzebowanie, to nagle okaże się, że powinien jeść jeszcze mniej - ale niestety, okazuje się, że je w sam raz tyle ile powinien. A waga milczy. Trzeba to wytrzymać, nie ma innej rady. Miesiąc, dwa, czasem więcej. Nie warto schodzić jeszcze niżej, ponieważ waga może ruszyć tylko na chwilę - znów będzie przestój i co wtedy? W ten sposób szybko zejdziemy do spożywania 1500-1200 kcal, a większości z nas taka kaloryczność może zrobić krzywdę, po prostu.


Nie nabraliśmy nadwagi w rok - w rok nie zrzucimy bagażu.


Dodam jeszcze - jedni mówią, że nie warto ważyć się codziennie. Ja mówię: warto, aby poznać swój organizm. Aby mieć zdrowe podejście do ważenia się, trzeba wiedzieć, że wpływ na wagę mają:


- hormony

- cykl miesiączkowy

- jakość naszego snu

- zmęczenie

- jedzenie z dnia poprzedniego

- zatrzymana woda

- stres

- temperatura (zwłaszcza latem)

- nawodnienie

- wypróżnienie

- choroby przewlekłe


Ponadto - warto się mierzyć centymetrem, ponieważ czasem zachodzi takie zjawisko, że waga stoi w miejscu, ale centymetrów nam ubywa.


Ja ważę się codziennie. Nie traktuję wagi jak wyroczni określającej powodzenie mojego "odchudzania", a raczej jak urządzenie mówiące mi, czy wszystko jest okej. Jeśli pokaże mi się podejrzanie wysoka waga, moje pierwsze pytanie do samej siebie brzmi: o której wczoraj zjadłam kolację i jak dużą?

Nie, nie dlatego, że przytyłam od kolacji o 21:00, tylko dlatego, że jeśli nadrabiałam po nocy kalorie z dnia w posiłku dużym objętościowo, to duża część tego jedzenia zalega mi przecież w jelicie. Po drugie: czy jestem spuchnięta, czy piłam wczoraj pokrzywę? Po trzecie: w jakim momencie cyklu jestem? Większość kobiet "tyje" przed miesiączką. Mi waga podchodzi do góry w dni płodne, przed samą miesiączką wraca właściwie do normy lub waha się nieznacznie.

To są najczęstsze powody, z których moja waga się zmienia.


Obserwujcie siebie, poznajcie wreszcie swój organizm, który jest wyjątkowy.

13 wyświetlenia